Pobyt w Nasca

Małe miasteczko, w którym spędziliśmy 3 dni. Oprócz oglądania z samolotu tajemniczych linii nie zrobiliśmy nic nadzwyczajnego. I to było piękne :).

Oglądaliśmy pokaz mody wszelkich psów z okolicy (każdy piesek ma swoje wdzianko), rozmawialiśmy z turystami (w tym z takimi, którzy mobilizowali nas do weryfikacji naszych bagaży jako… za dużych. Czytaj dalej »

Reklamy

Linie w Nasca

Z Limy przemieściliśmy się do Nasca. Osiem godzin jazdy wysoce klimatyzowanym autobusem, który wymaga od człowieka ciepłego odzienia, w tym założenia czapki.

Miasteczko malutkie, pozwalające trochę odetchnąć po Limie,  celem naszego tu przyjazdu był przelot nad liniami,  których powstanie i pochodzenie nie zostało do końca poznane. Zdecydowanie warto było! Reszta na zdjęciach 🙂Czytaj dalej »

Lima – jak nie zachwyca skoro zachwyca

W stolicy Peru długo nie przebywaliśmy. Dwa noclegi, trochę oglądania „atrakcji”, otwarcie konkursu pn. Plaza de Armas (w każdej tutejszej miejscowości główny plac nosi taką właśnie nazwę, postanowiliśmy zatem wybrać najładniejszy spośród nich), przyzwyczajanie się do innego stylu życia i wszędobylskich klaksonów oraz korków. Niezbyt zachwyciło. Może to kwestia jet laga, a może po prostu nie lubimy dużych miast.Czytaj dalej »

Podróż

Dolecieliśmy do Limy. Trwało to co prawda 25 godzin, ale obyło się bez większych przygód.

Rozpoczęło się na lotnisku w Krakowie, gdzie w bardzo miłej atmosferze, w towarzystwie naszych bliskich oraz napojów domowej roboty pozwalających na niemyślenie o dalekiej podróży, czule się pożegnaliśmy. DZIĘKUJEMY!Czytaj dalej »